O tym jak wpływają na nas przekonania, czyli „Możesz jeśli myślisz, że możesz”

Biorąc do ręki pozycję „Możesz jeśli myślisz że możesz” Peale’a Normana Vincenta odnosi się wrażenie, że to dość ciekawa książka, chociaż nieco filozoficzna. Ale jednocześnie odnosząca się do ciekawych historii życia codziennego. W ich opisach autor stara się nam przekazać jak nasze przekonania wpływają na naszą rzeczywistość. Na postrzeganie świata i otoczenia. Pokazuje też rezultaty, które osiągamy przez takie osobiste „filtry” czy blokady wewnętrzne.

Okazuje się, że w najtrudniejszych sytuacjach zawsze można znaleźć jakieś wyjście. Jednak rozwiązanie nie zawsze jest niestety łatwe do odgadnięcia. Czasem sami się blokujemy przez własne, negatywne emocje albo ograniczające nas przekonania. Pytanie, dlaczego tak się dzieje? Jeśli problemy są naprawdę duże, mogą nas one mocno przytłaczać. A niekiedy sprawiają nawet wrażenie niemożliwych do rozwiązania. W efekcie mocno przygnębieni i ograniczeni, dość szybko się poddajemy zamiast walczyć do samego końca.

Rozbij problem na mniejsze części

Jedno ze znanych powiedzonek mówi nam, że problem może stać się łatwiejszy do ogarnięcia jeśli zamiast skupiania się na jego wielkości i trudności postaramy się rozbić go na małe kawałeczki. Po to tylko, żeby je potem po kolei eliminować. W efekcie dzięki temu, że udają się małe rzeczy, można nabrać większej wiary w siebie. A tym samym doprowadzić do tego, że cały ten wielki problem zostanie rozwiązany poprzez te mniejsze etapy. I o takich historiach pisze w swojej książce pt. „Możesz jeśli myślisz że możesz” właśnie Peale Norman Vincent.

Polecam tą lekturę wszystkim osobom, które nie wiedzą, że tak właśnie postępuje się z problemami. I chcą sprawdzić jak to się robi w praktyce. Inaczej mówią potrzebują przykładów, które niejako utwierdzą ich w przekonaniu, że sukces to nie kwestia tajemnej wiedzy czy wyjątkowych zdolności. Ale bardzo często zwyczajnej, a jakże trudnej do wdrożenia na co dzień wytrwałości. To właśnie ona decyduje o tym, czy uda nam się poradzić sobie z daną sytuacją czy nie.

Przyzwyczajeni do szybkich efektów

  1. Nasze obecne możliwości sprawiły, że staliśmy się niewolnikami własnej niecierpliwości.
  2. Bycie modnym i na topie zastąpiło dawne uczucie spokoju i radowania się codziennymi drobiazgami.
  3. Przypominamy sobie o drobiazgach dopiero wtedy, kiedy dzieje się w naszym życiu coś złego.
  4. Dobrym przykładem, może tu być choroba, która sprawia, że człowiek nie może się cieszyć prawie z niczego.
  5. Dopiero wtedy wydaje nam się, że świat jest taki piękny, że cieszylibyśmy się nim, gdyby zdrowie wróciło.

Moim zdaniem to może tylko potwierdzać teorię autora, że zmiana z pesymizmu na optymizm „robi robotę”. A odkrywanie własnej sprawczości pojawia się po zastąpieniu przygnębiającego myślenia na wzmacniające. I tak myślenie życzeniowe, że jeśli coś się zmieni, to sytuacja się poprawi, jest błędne. To my musimy coś zrobić, aby sytuacja mogła się zmienić na lepszą. Historie bohaterów opisanych w książce są różne, ale mają wspólną cechę. Po zmianie ich nastawienia na optymistyczne zaczynają się zmiany, które wychodzą im na dobre. A problemy dają się rozwiązać. Przekonajcie się sami!

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *